[mniej/bardziej] Śmieszne, ciekawe linki, filmy, obrazki itd

Wszystkie tematy, które nie do końca dotyczą Alfy Romeo.

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Michal
Posty: 3910
Rejestracja: 30-08-2004 22:31
Lokalizacja: Lublin / Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Michal » 08-05-2010 17:23

rajdowi kierowcy Alfa Romeo ... czy może raczej przełajowi :roll:

http://www.poboczem.pl/naszym-zdaniem/n ... nId,276443
wcześniej:
YUGO 65 1.3 (ZASTAVA) '86 - 1994-1997
AR 146 1,4 boxer '97 - 1997-1999
AR 156 2,0 TS '98 - 2000-2001
AR 156 2,5 V6 '99 - 2001-2004
AR 156 GTA '03 - 2006-2009
AR 159 3,2V6 Q4 ti '07 - 2009-2014
teraz:
Fiat Sedici 2,0 MultiJet
Maserati Ghibli SQ4

MARCINS737
Posty: 1168
Rejestracja: 27-12-2006 20:06

Postautor: MARCINS737 » 18-05-2010 17:10

a tak oto firma AR dba o wizerunek marki :)

...na deszczowe czasy na poprawę humoru

Obrazek Obrazek

Obrazek

...jak dla mnie powinni pomyśleć o wprowadzeniu takich
długonogich pań do ASO - być może chętniej byśmy tam zaglądali :lol:


Awatar użytkownika
Michal
Posty: 3910
Rejestracja: 30-08-2004 22:31
Lokalizacja: Lublin / Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Michal » 29-08-2010 11:42

wcześniej:
YUGO 65 1.3 (ZASTAVA) '86 - 1994-1997
AR 146 1,4 boxer '97 - 1997-1999
AR 156 2,0 TS '98 - 2000-2001
AR 156 2,5 V6 '99 - 2001-2004
AR 156 GTA '03 - 2006-2009
AR 159 3,2V6 Q4 ti '07 - 2009-2014
teraz:
Fiat Sedici 2,0 MultiJet
Maserati Ghibli SQ4

Awatar użytkownika
redzi81
Posty: 26
Rejestracja: 07-12-2008 21:57
Lokalizacja: Kalisz
Kontaktowanie:

Postautor: redzi81 » 31-08-2010 11:25

MARCINS737 pisze:
...jak dla mnie powinni pomyśleć o wprowadzeniu takich
długonogich pań do ASO - być może chętniej byśmy tam zaglądali :lol:


To na pewno ;) :P

Awatar użytkownika
Michal
Posty: 3910
Rejestracja: 30-08-2004 22:31
Lokalizacja: Lublin / Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Michal » 04-11-2010 00:21

wcześniej:
YUGO 65 1.3 (ZASTAVA) '86 - 1994-1997
AR 146 1,4 boxer '97 - 1997-1999
AR 156 2,0 TS '98 - 2000-2001
AR 156 2,5 V6 '99 - 2001-2004
AR 156 GTA '03 - 2006-2009
AR 159 3,2V6 Q4 ti '07 - 2009-2014
teraz:
Fiat Sedici 2,0 MultiJet
Maserati Ghibli SQ4

Awatar użytkownika
Michal
Posty: 3910
Rejestracja: 30-08-2004 22:31
Lokalizacja: Lublin / Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Michal » 30-11-2010 15:19

pomyślałem sobie, że w końcu nie można się ograniczać do jednej marki i czasem trzeba zwrócić uwagę na innych ... szczególnie, kiedy projekt jest wyjątkowo ciekawy:

http://www.poboczem.pl/naszym-zdaniem/n ... nId,310406

:mrgreen:
wcześniej:
YUGO 65 1.3 (ZASTAVA) '86 - 1994-1997
AR 146 1,4 boxer '97 - 1997-1999
AR 156 2,0 TS '98 - 2000-2001
AR 156 2,5 V6 '99 - 2001-2004
AR 156 GTA '03 - 2006-2009
AR 159 3,2V6 Q4 ti '07 - 2009-2014
teraz:
Fiat Sedici 2,0 MultiJet
Maserati Ghibli SQ4

Awatar użytkownika
Michal
Posty: 3910
Rejestracja: 30-08-2004 22:31
Lokalizacja: Lublin / Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Michal » 13-12-2010 11:43

wcześniej:
YUGO 65 1.3 (ZASTAVA) '86 - 1994-1997
AR 146 1,4 boxer '97 - 1997-1999
AR 156 2,0 TS '98 - 2000-2001
AR 156 2,5 V6 '99 - 2001-2004
AR 156 GTA '03 - 2006-2009
AR 159 3,2V6 Q4 ti '07 - 2009-2014
teraz:
Fiat Sedici 2,0 MultiJet
Maserati Ghibli SQ4

Awatar użytkownika
valdek
Posty: 1994
Rejestracja: 11-01-2005 13:34
Lokalizacja: Lublin-Nałęczów-Puławy
Kontaktowanie:

Taka sobie historyjka...

Postautor: valdek » 20-12-2010 14:20

:)

Kochanka czy zdrowie
wybór należy do ciebie....


Zadzwoniły prawie jednocześnie. Mój właściwy telefon zawył dzwonkiem za
3,66 pln plus vat a kochankofon zaburczał cichutko wibratorem.

Odbieram najpierw telefon od żony- Wieści nieciekawe. Pojechała do
fryzjera wypacykować pałkę na wesele i jak to sama ujęła- jakaś pizda
wycedziła jej w tył i rozwaliła spojler. No nic- nigdy nie lubiłem jej
samochodu, jest mały ledwo się toczy i najchętniej wyrzuciłbym go na
złom ale nie mogę bo według mojej ślubnej ma jedną wielką zaletę- jest
milusi. I :) ***.

Wcale mi się nie chciało jechać na miejsce tego doniosłego zdarzenia bo
z tego co mówiła moja ślubna nic się jej nie stało- kazałem jej spisać
oświadczenie- blankiet ma w schowku- niech zaznaczą co jest uszkodzone w
którym aucie, jak się to odbyło, podpiszą i po zawodach- auto jeździ,
więc niech jedzie za swoimi sprawami- jak jeździć się da i nie zawraca
gitary, bo kawę "se" piję w samotności i mam zamiar się golić- na jedno
i drugie zazwyczaj nie mam czasu i okazji a dziś się udało- z tym, że w
jednym przypadku nie mam powodu do narzekania a w drugim owszem.

Usiadłem sobie na huśtawce w ogródku- z kawą,zapaliłem kiepa i
oddzwaniam do mojej drugiej panny- która dzwoniła z kochankofonu. To co
usłyszałem- trzepnęło mnie cztery razy o trawnik, siedem razy o filar
balkonu, potem miałem wzwód, nieżyt, zatwardzenie, rozwolnienie,
rozdwojenie jaźni, zespolenie wszystkich czakr, objawił mi się Mahomet
wspinający się po drabinie Jakubowej do wielkiego Manitou na wieczorną
szklaneczkę berbeluchy- chociaż było rano a wszystko to w ciągu jakichś
ośmiu sekund maksymalnie.

-Kochanie bo ja uderzyłam taką panią samochodem w tył- nic się nie stało
wielkiego i ta pani nawet mówi, że jak napiszemy oświadczenie to nie
wezwie policji- mógłbyś podjechać mi pomóc?

No to :) *** tylko popatrzeć gdzie się powiesić. :) *** mać aż mnie
zatchnęło. Świat zapadł mi się pod ziemię. Samochód żony zarejestrowany
na mnie i samochód panny- też. Kupiłem jej go dość dawno- takiego
starego pierdziwiatra- a, że panna miała poniżej 25 roku życia i krótko
prawo jazdy, to składka ubezpieczenia wychodziła prawie tyle samo co i
samochód, więc wziąłem to na siebie. I tak zamiast to załatwić potem do
końca- to odwlekałem i teraz już czuję jak sztywnieją mi wszystkie
członki i tylko popatrzeć i czekać na plamy opadowe. To :) *** przecież
statystycznie nie jest możliwe w siedemdziesięcio- tysięcznym mieście.
No ale fakt- gdyby się to zdarzyło Nowakowi lub Kozłowskiemu- byłby to
błąd statystyczny. U mnie jest to raczej normalne. Więc czego ja się
wogóle spodziewałem.

Muszę dodać bo to ważne, że nie zdążyłem dziwnym trafem też powiedzieć
tej pannie o posiadaniu przeze mnie żony. Po prostu nie było czasu ani
okazji a potem było tak fajnie, że zapomniałem. Teraz mam za to tak
przepierdzielone, że lepiej już nie trzeba.

Mówię jej (kochanicy) żeby powiedziała tej pani, że zaraz ktoś podjedzie
pomóc- niech zjadą na bok i poczekają chwilę.
Łapię za telefon bo może jeszcze nie wszystko stracone i adwokaci
jeszcze na mnie nie zarobią i dzwonię do znajomego policjanta. Ten mi
gada, że jest po służbie i nic nie poradzi. To stawiam wszystko na jedną
kartę i mówię mu prawdę. I tak nic w tak krótkim czasie nie wymyślę.
Prawdę i już. Kochanka- :) *** mojej żonie w auto na skrzyżowaniu-
oba auta rejestrowane na mnie- baby o sobie nie wiedzą.

Chłopina dobry, chętny pomóc- najpierw się przejął, potem okrutnie
zarechotał a na końcu to już chyba konał ze śmiechu- ale w sumie za 3
minuty niby przypadkiem na miejsce zdarzenia zajechał radiowóz. Kazali
babom wsiąść do aut i czekać żeby się za dużo nie pytały ani nie pobiły
a sami pobrali od nich dokumenty i czekają co dalej... bo pewnie sami
nie wiedzą co jest grane.

A te głupie naprzemiennie do mnie wydzwaniają, raz jedna, raz druga i
tak już pomijając wszystko zaczynają mieć do mnie pretensje nie wiadomo
o co. Jakbym to ja był winny, że mózg na skrzyżowaniu myśli o dupie
Maryny a nie o jeździe. Tak wziąć trzepnąć o coś twardego to może klepki
wpadną na właściwe pozycje i zaczną działać a nie tylko balastować- by
chód nie był rozchwiany.

Żonę załatwiłem krótko i szybko- powiedziałem, że jadę do miasta i dam
jej auto- niech jedzie tam gdzie ma jechać i wszystko pozałatwia bo się
spóźnimy a ja załatwię sprawę stłuczki. Trochę się dziwiła czemu nie
chcę podjechać na miejsce zdarzenia- ale opierdzieliłem ją, że muszę
stanąć pod jakimś sklepem i oprzeć sprawę o bufet z władzą- bo jeszcze
zamiast powiedzieć im, że nic się nie stało i- że tak sobie tylko stoją
podziwiając widoki to od razu powiedziały, że stłuczka i teraz przez nią
muszę szybko i sprawnie wszystko załatwić bo się spóźnimy. Nie zadawała
mi na szczęście pytań i po fakcie sam się dziwiłem, że nie- bo przecież
wina była ewidentnie nie po jej stronie. Widocznie była trochę
przestraszona i nie miała się ochoty w sprawę zagłębiać a ja cieszyłem
się bo historia na którą ją nabrałem miała tyle dziur, że chyba nawet
więcej niż samej treści.

Zabrała mój samochód i pojechała w siną dal- pięknić się i szpachlować-
a ja piechotką na pechowe skrzyżowanie. Podchodzę do radiowozu i
zaczynam bardzo dziwną rozmowę, której przytaczał nie będę- skończyło
się na tym, że wina jest moja ale tak naprawdę nie roszczę do siebie
pretensji, że uszkodziłem własny pojazd jadąc tak naprawdę nimi dwoma
naraz a przesiadając się tylko na chwilę raz do jednego raz do drugiego.
Bo tych pań to wogóle tu nie było i to były tylko takie miraże. Tego się
nie da opisać. Wiem, że oni wiedzieli i musieli mieć ubaw po pachy i
świetnie się bawili, ale napisać w notesiku też coś musieli.

Koniec końców- żona do fryzjera, kochanica do domu a ja zostałem z
problemem naprawy dwóch aut za własne pieniądze, bo gdziekolwiek bym
tego nie zgłosił i komukolwiek bym się nie chciał pożalić- to wyjdzie na
jaw moje podłe plugastwo. Jednak szczęśliwy zabrałem się do domu i
wczesnym popołudniem wybrałem się na imprezę której tematem przewodnim
jest to, że dwoje- zazwyczaj młodych ludzi staje obok siebie i obiecują
sobie różne rzeczy- kłamiąc przy tym w żywe oczy wszystkich zebranych a
przede wszystkim gościa w sukience- jedni mówią, że takim przebierańcom
można cyganić ile wlezie- ja jednak takiej pewności nie mam.

Pomyślałem, że dziś udało mi się po raz kolejny jak cholera i pod to
konto i na zszargane nerwy *** :) się jak ratusz. Com postanowił- z
pełną świadomością zacząłem do tego dążyć. I tak mijają godziny- rosół,
mięsa, kawa, ciasto, w międzyczasie hulanki i wóda- po tym wszystkim
miałem szampański nastrój aż do czasu gdy:
Wyszedłem na papierosa i trafiłem na rozmowę o stłuczkach samochodowych
toczącą się przy popielniczce. Myślę sobie, że ja takich tematów mam
dość na dziś więc oddalę się na bezpieczną odległość i spokojnie
pocywieję sobie na ławeczce pod drzewem, potem pójdę w krzaki zrobić
siku- bo w naturze zawsze przyjemniej i będę pił sobie, tańczył sobie i
używał życia- też sobie.

Postawiłem kilka kroków i tak właściwie przekraczając granicę progu
mojej słyszalności na odległość- usłyszałem zdanie które spowodowało, że
umarłem po raz dwudziesty ósmy tego dnia

a moja siostra ma takie stare (tu marka auta) i mieszka w (tu nazwa
miejscowości) i też miała stłuczkę dzisiaj i jeszcze na dodatek
samochodem kolegi...
:) *** nie dziwiłbym się gdyby impreza odbywała się gdzieś blisko miejsca
mojego zamieszkania. Nawet nie dziwiłbym się gdyby była trochę dalej,
ale zapierdalałem blisko 200km- do innego województwa- po to by jeszcze
raz życie stanęło mi przed oczami? To :) *** nie mogło się zdarzyć- ja
chyba :) *** śnię. Dwa razy w jednym dniu? W tym momencie byłem w stanie
mordować, rabować i gwałcić... ochłonąłem jednak i pomyślałem, że skoro
nie padłem trupem od razu pod tym drzewem, to znaczy, że będę żył.
Czujnie rozglądnąłem się na wszystkie strony- czy nie widać
wszędobylskiej sylwetki mojej żony, która wszystkie takie faktoplotki
wyszukuje instynktownie niczym nietoperz insekty w ciemności i pojawia
się w miejscu ich wygłoszenia zanim zdążą jeszcze wybrzmieć do końca. Na
szczęście była widocznie zajęta czymś innym, więc omijając szerokim
łukiem całe towarzystwo wróciłem na salę i porwałem ją do tańca bacznie
obserwując aż papierosowe towarzystwo się rozejdzie.

W międzyczasie zadałem mojej żonie pytanie sprawdzające dotyczące
tożsamości podejrzanej i okazało się, że takiego pecha... doopa tam
pecha... i okazało się, że jak zwykle umoczyłem na całego- ponieważ była
to siostra, a ta siostra była koleżanką panny młodej z którą... i tu
zaliczyłem dłuższy wykład- co, kto, gdzie, skąd, jak... cała teczka- jak
w IPN.

Zamiast się kulturalnie opić i paść na stół z nosem w strogonowie-
musiałem zabawiać moją żonę i tak gospodarować jej czas by nie miała
czasu na pogaduchy, łażenie i dyskutowanie z koleżankami. Przypłaciłem
to otartymi do krwi stopami bo tyle co się oporywałem mojej żony do
tańca- to powinno jej wystarczyć do 2056 roku. W międzyczasie tylko
musiałem uważać by nie zostać uwiecznionym na zdjęciu, filmie lub innym
nośniku- co nie zawsze mi się udawało. Ale nawet jeśli już musiałem- to
w momencie wykonywania takiego zdjęcia albo wycierałem spoconą od tańca
twarz, schylałem się po mydło, lub wiązałem sznurowadło. A nawet jak
zostałem gdzieś uwieczniony to i tak się wyłgam.

Wesele się skończyło- pojechałem do hotelu spać snem zasłużonych i knuć-
czy na jutrzejsze poprawiny rozboli mnie głowa, brzuch, czy doopa i
będziemy musieli z rana spierdalać do domu. I wreszcie uśmiech losu-
radość wielka- mój wróg zrejterował- tzn- z przyczyn mi nieznanych- tzn
znanych- tzn nie znanych- może tak- rano powiedziano mi, że (siostra)
wyjechała do domu i radość nastała tak wielka w moim organizmie, że
synapsy mi się rozłączyły i prawie zemdlałem ze szczęścia, więc powodu
dla którego wyjechała nawet nie usłyszałem. Do konfrontacji powtórnej
ani żadnej innej dojść nie mogło.

I na to konto tak się nawaliłem potwornie, że tylko przez mgłę pamiętam,
jak znalazłem się z powrotem w domu. Co prawda zostałem świnią, menelem,
pijakiem... można dopisać jeszcze z tysiąc różnych epitetów jakie padły
z ust mojej połowicy podczas drogi powrotnej... ale każdy ten epitet
spływał miodem po moim sercu i radował moją duszę. Miałem gdzieś to co
mówi, przecież jakby znała prawdę to cieszyła by się, że przeżyłem to
wszystko i, że nie zszedłem na zawał albo wylew i nie wraca do domu jako
wdowa. Bo po tym wszystkim, to nawet świętobliwy Benedykt XVI dałby
sobie w żyłę albo obalił dobrą wódę w zaciszu watykańskich murów.

Jutro kupię sobie ze czterdzieści bloczków ytonga, urobię zaprawę i dla
własnego zdrowia zamuruję się w chałupie i przez dłuższy czas w ogóle
nie będę wychodził. Tak chyba będzie lepiej. Może samo ustanie.

Pozdrawiam
AR 166 2.5V6 2000 r. - po latach powrót do Busso :D
AR 156 2.4 JTD 175 PS Ti 2004r.
Yamaha Virago 1000 1986r.
15 lat w AR156 (poprzednio 2x156V6), niezapomniane Busso poniżej:
http://valdek.alfa156.w.interia.pl/

Awatar użytkownika
valdek
Posty: 1994
Rejestracja: 11-01-2005 13:34
Lokalizacja: Lublin-Nałęczów-Puławy
Kontaktowanie:

Domek w Beskidach...

Postautor: valdek » 20-12-2010 14:48

:)

2 sierpnia

Przeprowadziliśmy się do naszego nowego domu w Beskidach. Boże jak tu pięknie! Drzewa wokół wyglądają tak majestatycznie. Wprost nie mogę
się doczekać, kiedy pokryją się śniegiem.

4 października

Beskidy są najpiękniejszym miejscem na ziemi !!!
Wszystkie liście zmieniły kolory na tonacje pomarańczowe i czerwone.
Pojechałem na przejażdżkę po okolicy i zobaczyłem kilka jeleni. Jakie
wspaniałe i okazałe. Jestem pewien, że to najpiękniejsze zwierzęta na
świecie. Tutaj jest jak w raju. Boże !!! Jak mi się tu podoba...

11 listopada

Ostatniej nocy wreszcie spadł śnieg. Obudziłem się, a za oknem
wszystko było przykryte białą, cudowną kołderką. Wspaniały widok. Jak z pocztówki bożonarodzeniowej. Wyszliśmy całą rodziną na zewnątrz. Odgarnęliśmy śnieg ze schodów i odśnieżyliśmy drogę dojazdową do naszego pięknego domku. Później zrobiliśmy sobie świetną zabawę - bitwę śnieżną (oczywiście ja wygrałem). Wtedy nadjechał pług śnieżny i zasypał to co wcześniej odśnieżyliśmy, więc znowu musieliśmy odśnieżać drogę dojazdową.
Super sport. Kocham Beskidy!

12 grudnia

Zeszłej nocy znowu spadł śnieg. Odśnieżyłem drogę, a pług śnieżny
znowu powtórzył dowcip z zasypaniem drogi dojazdowej. Po prostu kocham to miejsce!

19 grudnia

Kolejny śnieg spadł zeszłej nocy. Ze względu na nieprzejezdną drogę
dojazdową nie mogłem pojechać do pracy. Jestem kompletnie wykończony
ciągłym ośnieżaniem. Na dodatek bez przerwy jeździ ten pieprzony pług.

22 grudnia

Zeszłej nocy napadało jeszcze więcej tych białych gówien. Całe łapy
mam w pęcherzach od łopaty. Jestem pewien, że pług śnieżny czeka już za rogiem żeby wyjechać jak tylko skończę odśnieżać drogę dojazdową -squrwysyn!!

25 grudnia
Wesołych, Pierdo lonych Świąt !!! Jeszcze więcej napadało tego białego,
gównianego śniegu. Jak kiedyś wpadnie mi w ręce ten squrwiel od pługu
śnieżnego przysięgam - zabiję chchuja. Nie rozumiem, dlaczego nie
posypują drogi solą jak w mieście, żeby rozpuściła to zmarznięte,
śliskie gówno.

27 grudnia

Znowu to białe qurestwo spadło w nocy. Przez trzy dni nie wytknąłem
nosa z domu, oczywiście z wyjątkiem odśnieżania tej je banej drogi dojazdowej za każdym razem kiedy przejechał pług. Nigdzie nie mogę dojechać.
Samochód jest pogrzebany pod wielką górą białego gówna. Na dodatek
meteorolog w telewizji zapowiedział dwadzieścia pięć centymetrów dalszych opadów tej nocy. Możecie sobie wyobrazić ile to jest łopat pełnych śniegu?!

28 grudnia

Je bany meteorolog się pomylił !!! Napadało osiemdziesiąt pięć centymetrów tego białego qurestwa. Ja pier dole - teraz to nie
stopnieje nawet do lipca. Pług śnieżny na szczęście ugrzązł w zaspie, a ten chchuj przylazł do mnie pożyczyć łopaty. Myślałem że go od razu zabiję, ale najpierw mu powiedziałem, że już sześć łopat połamałem przy
odśnieżaniu, a siódmą i ostatnią rozpier doliłem o jego zakuty,góralski łeb.

4 stycznia

Wreszcie jakoś wydostałem się z domu. Pojechałem do sklepu kupić coś
do jedzenia i picia. Kiedy wracałem, pod samochód wskoczył mi jeleń.
Ten poje bany zwierz z rogami - narobił mi szkód na trzy tysiące. Przez
chwilę przebiegło mi przez myśl, że jest on chyba w zmowie z tym
chchujem od pługu śnieżnego. Powinni powystrzelać te squrwysyńskie
jelenie. Że też myśliwi nie rozwalili wszystkich w sezonie.

3 maja
Dopiero dzisiaj mogłem zawieźć samochód do warsztatu w mieście. Nie
uwierzycie jak zardzewiał od tej je banej soli, którą jednak sypali
drogę. Na podjeździe stał zaparkowany, umyty i błyszczący pług śnieżny
z nowym kierowcą. Tamten podobno jeszcze leczy rozje bany łeb. Na
szczęście od uderzenia stracił pamięć, bo jeszcze poszedłbym za chchuja
siedzieć.

18 maja

Sprzedałem tą zgniłą ruderę w Beskidach jakiemuś wypacykowanemu
inteligentowi z miasta. Powiedział, że całe życie o tym marzył i
zbierał kasę, aby na emeryturze odpocząć. A to się głupi chchuj zdziwi jak
przyjdzie zima i ten drugi chchuj wyjdzie ze szpitala. Ja przeprowadziłem się z powrotem do mojego ukochanego i urokliwego miasta. Nie mogę
sobie wyobrazić jak ktoś mający chociaż troszeczkę rozumu i zdrowego rozsądku może mieszkać na jakimś zasypanym i zmarzniętym zadupiu w Beskidach...

Pozdrawiam
AR 166 2.5V6 2000 r. - po latach powrót do Busso :D
AR 156 2.4 JTD 175 PS Ti 2004r.
Yamaha Virago 1000 1986r.
15 lat w AR156 (poprzednio 2x156V6), niezapomniane Busso poniżej:
http://valdek.alfa156.w.interia.pl/

marianoitaliano
Posty: 729
Rejestracja: 02-08-2005 00:16
Lokalizacja: warszafffka
Kontaktowanie:

Postautor: marianoitaliano » 26-01-2011 00:07

gtv 2.0ts 01r do sprzedania

Awatar użytkownika
Michal
Posty: 3910
Rejestracja: 30-08-2004 22:31
Lokalizacja: Lublin / Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Michal » 08-02-2011 19:57

kolejny zwykły dzień z życia motoryzacyjnego na rondzie w Erfurcie (Niemcy)

http://www.youtube.com/watch?v=TzZHyTwj ... _embedded#
wcześniej:
YUGO 65 1.3 (ZASTAVA) '86 - 1994-1997
AR 146 1,4 boxer '97 - 1997-1999
AR 156 2,0 TS '98 - 2000-2001
AR 156 2,5 V6 '99 - 2001-2004
AR 156 GTA '03 - 2006-2009
AR 159 3,2V6 Q4 ti '07 - 2009-2014
teraz:
Fiat Sedici 2,0 MultiJet
Maserati Ghibli SQ4

Awatar użytkownika
Michal
Posty: 3910
Rejestracja: 30-08-2004 22:31
Lokalizacja: Lublin / Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Michal » 27-05-2011 10:00

wcześniej:
YUGO 65 1.3 (ZASTAVA) '86 - 1994-1997
AR 146 1,4 boxer '97 - 1997-1999
AR 156 2,0 TS '98 - 2000-2001
AR 156 2,5 V6 '99 - 2001-2004
AR 156 GTA '03 - 2006-2009
AR 159 3,2V6 Q4 ti '07 - 2009-2014
teraz:
Fiat Sedici 2,0 MultiJet
Maserati Ghibli SQ4

Awatar użytkownika
redzi81
Posty: 26
Rejestracja: 07-12-2008 21:57
Lokalizacja: Kalisz
Kontaktowanie:

Postautor: redzi81 » 01-07-2011 14:31

Michal pisze:kolejny zwykły dzień z życia motoryzacyjnego na rondzie w Erfurcie (Niemcy)

http://www.youtube.com/watch?v=TzZHyTwj ... _embedded#

Nie ma to jak przejechać przez środek wysepki :shock:

Awatar użytkownika
p.maiki
Posty: 666
Rejestracja: 13-09-2006 11:41
Lokalizacja: Warszawa - Bemowo
Kontaktowanie:

Postautor: p.maiki » 22-07-2011 22:45

Alfla Rymeło dziś kupiłem, z żoną na spółe się dzielnie zrzuciłem,
w końcu to włoskie więc sport zawiera, jak Lumiborźini w garażu rapera,
po wyjechaniu z salonu, stanąłem w korku wśród niemieckich klonów,
kolejny Pasiu, Golfik no i Beta, aż się głośno zaśmiała moja kobieta,
ruszyłem z piskiem z tego smutnego korka, nagle zapaliła mi się kontrolka,
moje Rumeło stanęło na środku drogi, pomimo że gaz cisnę do podłogi,
patrzę na bok a tam koła nie ma!! cholera ukradli? no innej opcji nie ma!!
z ironicznym uśmiechem minęli mnie beciarze, jeszcze was dorwę, wy gó...arze!!
do mechanika dzwonię raz dwa, a on mi mówi "Alpa Rumeło? on już tak ma!",
trochę się w tym wszystkim pogubiłem, miał być sport, a koło zgubiłem,
na forum Alfy wchodze zdenerwowany, piszę "Koło zgubiłem! pomóżcie zacne pany",
zauważyłem że tam tylko jeden dział mają, "PROBLEMY TECHNICZNE" go nazywają,
chwilę po napisaniu mojego tematu, zginął on wśród wypocin innych desperatów,
toż to włoskie należą do awaryjnych?? czyli mówili prawdę na forach dyskusyjnych!!
po chwili telefon - mechanik ma wieści, oprócz koła, padło też czujników trzydzieści,
przebieg kręcony, samochód po wypadku, import ze szwecji, ale wypadł ze statku!!
podłoga zgnita, elektryka wariuje, CO ŻEŚCIE MI SPRZEDALI WY GŁUPIE **UJE!!!
w warsztacie widziałem znowu Karola, też ma Atfę Rymęło, taka nasza dola,
wczoraj Andrzej przejechał swoją Alfettą, ten to miał szczęście bo wracał z lawetą,
Darek i Jola też twardo się trzymają, za to Paweł i Kamil z Hyundaiami się wygłupiają!!
Alfra Rumeło to samochód dla pasjonatów, niektórzy biorą nas za wariatów,
pierwszą Alfe kupiłem za 30 tysięcy, na złomie wylądowała nim minęło 5 miesięcy,
teraz już w garażu stoi czwarta, żona mnie zostawiła ale Alfa jest tego warta!!
co prawda mieszkam w pudle po telewizorze, bo na serwisowanie Alfetty łoże,
pasjonat ze mnie z krwi i kości, Alfiom Rumeno będę jeździł do starości,
Paweł już Hyundaiem podróżuje, podobno wcale mu się nie psuje,
osobiście mnie to wcale nie smuci, miłość do Alfy wkrótce mi się zwróci!
mam włoski samochód sportowy, cały czas stoi przed domem jak krasnal ogrodowy,
ale ja to wkrótce zmienie, bo moja Alfetta zapuszcza już korzenie,
chwilowo częściej jeżdże z Pawłem i Kamilem, choć myślałem że ten drugi jest debilem,
bo w starym Nissanie zapindala po torze, Gymkhana? Time Attack? a co to? mój boże!
my włoscy pasjonaci jeździmy tylko od święta, moja Alfetta już tych czasów nie pamięta,
stoi bidula cały czas u mechanika, a ja na naprawy zbieram grosik do grosika,
wkurza mnie to wszystko i bardzo mi smutno, dość mam czekania na lepsze jutro,
chcę wkładać kasę w auto kiedy mi się podoba, a nie kiedy rozwali się na drodze jak krowa,
śmiganie po torach wyciska siódme poty, lepsze to niż u włoskiego mechanika zloty,
boże mój drogi, jak ja zbładziłem!! połowę życia w Elfie Rumęło straciłem!!
czas to zmienić i z letargu się obudzić, wrócić do żony i nerwy ostudzić,
z życia korzystać no i auto wybrać nowe, aby kolegom z włoskiego warsztatu odjęło mowę,
sportowego azjatę lub solidnego niemca, dość mam awarii w Rumeło nie mających końca,
dla żony Audi A4 a dla mnie 370Z Nissana, w końcu będzie warto wstawać z samego rana,
ale starczy już tych moich wywodów, skoro do narzekań nie mam już powodów,
abym za brak puenty nie został posądzony, włosi tylko jedną rzecz robią dobrze - MAKARONY!!
Pozdrawiam
Michał (p.maiki)
146 1.4 TS 97r 2006-2008
147 1.6 TS 02r 2008-2009
156 FL 1.9 JTDM 03r 2009-

Awatar użytkownika
Michal
Posty: 3910
Rejestracja: 30-08-2004 22:31
Lokalizacja: Lublin / Warszawa
Kontaktowanie:

Re: [mniej/bardziej] Śmieszne, ciekawe linki, filmy, obrazki

Postautor: Michal » 12-08-2012 20:35

wcześniej:
YUGO 65 1.3 (ZASTAVA) '86 - 1994-1997
AR 146 1,4 boxer '97 - 1997-1999
AR 156 2,0 TS '98 - 2000-2001
AR 156 2,5 V6 '99 - 2001-2004
AR 156 GTA '03 - 2006-2009
AR 159 3,2V6 Q4 ti '07 - 2009-2014
teraz:
Fiat Sedici 2,0 MultiJet
Maserati Ghibli SQ4



marta_zdyb
Posty: 6
Rejestracja: 04-12-2013 11:23
Lokalizacja: Wrocław

Re: [mniej/bardziej] Śmieszne, ciekawe linki, filmy, obrazki

Postautor: marta_zdyb » 04-12-2013 11:30

Hehe, dobre :P

Annitka
Posty: 1
Rejestracja: 08-12-2013 23:06
Kontaktowanie:

Re: [mniej/bardziej] Śmieszne, ciekawe linki, filmy, obrazki

Postautor: Annitka » 08-12-2013 23:22

Nie mogę się czasem nadziwić jakie malutkie móżdżki maja niektóre panie. Chociaż panom też nic nie brakuje. Ha ha :P


Wróć do „Hyde Park”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości